niedziela, 29 listopada 2015

Zamek w Lidzbarku Warmińskim - Dzieje, Architektura i inne anegdoty.



Zamek w Lidzbarku Warmińskim - Dzieje, Architektura i inne anegdoty.

W końcu po wielu miesiącach skończyłem opisywać Lidzbark Warmiński i zamek z jego pięknymi ekspozycjami. Lidzbark jak i w drodze powrotnej wraz z Monią odwiedziliśmy 21 czerwca 2015 roku. Dzień był pochmurny i deszczowy, aczkolwiek zdążyliśmy zwiedzić zamek i okolice w słońcu tuż przed burzą i konkretną ulewą, która dopadła nas w Pieniężnie. Zamek robi wrażenie. Piękna okolica, fosa z wodą, i pomieszczenia, z malowidłami ściennymi z epoki. Jest to naszym zdaniem najpiękniejszy zamek biorąc pod uwagę wszystkie te aspekty, a trochę zamków już odwiedziliśmy.

Dodatkowo na końcu znajdziecie kilka zdjęć z samego miasta oraz oranżerii Krasickiego, która obecnie jest w renowacji i będzie można ją oglądać w pełni okazałości za dwa lata i zamierzamy tam wrócić.

Pod zdjęciami są opisane dzieje zamku, biskupów, obyczajów, jak i luźne anegdotki, które nie koniecznie stanowią całość  i chronologię według dat historycznych. Teksty nie są odzwierciedleniem tego co widzicie na zdjęciach. Jest to opis przeplatany zdjęciami z naszej wycieczki.

Głównym źródłem tych wspaniałych opisów jest przewodnik: "Kaplica na zamku w Lidzbarku Warmińskim" wydanym przez Muzeum Warmii i Mazur - Olsztyn 2010 do zakupienia w zamkowym sklepiku do czego serdecznie zapraszam, bo jest ogromną składnicą wiedzy na temat Zamku , dziejów, architektury i wielu przydatnych informacji.


Lidzbark (lecbarg) to pierwotna nazwa, najstarsza udokumentowana, dla zamku nad Łyną. Po roku 1250, już pod nazwą Heilsberg (dosłownie Góra Zbawienia), stał się własnością biskupów warmińskich. Przydomek "Warmiński" nadano dawnej stolicy Warmii w 1946 roku, dla odróżnienia od Lidzbarka nad Welem. Lidzbarski zamek bywa nazywany "Wawelem Północy"


Lidzbarska siedziba biskupów przechodziła liczne przeobrażenia, zależnie od zmieniających się funkcji, pojawiających się mód i stylów w sztuce, czy też indywidualnych upodobań kolejnych dostojników. Od zewnątrz Zespół zamkowy w dzisiejszej postaci: rezydencja i poprzedzającej od południa przedzamcze, jawi się jako bezpośrednie połączenie gotyku z późnym barokiem.


Pierwszą siedzibą biskupów było Braniewo, gdzie Henryk I Fleming (1278-1300), rodem z Lubeki, położył podwaliny dużego murowanego zamku jeszcze przed powtórną lokalizacją miasta, która nastąpiła w 1284 roku. Jakoś jednak braniewski klimat nie służył następcom Fleminga. Już Eberhard z Nysy (1301-1326) upodobał sobie Lidzbark.


W lidzbarskim zamku skupiła się centralna administracja biskupstwa, odbywano sądy, czasem także synody. Na sejmikach stanowiono prawa. Kwitło życie kulturalne i dyplomatyczne, funkcjonowała szkoła, początkowo dla chłopców pruskich, potem dla dworskiej młodzieży.


Przy biskupie rezydował liczny dwór - w tym siedemnastu urzędników (dane dla drugiej połowy XV wieku) - i służba, wszystkich łącznie około stu ludzi, dając mu oprawę iście książęcą.


U schyłku średniowiecza biskupem warmińskim został wybitny włoski humanista kardynał Eneasz Sylwiusz Piccolomini (1457-1458). Po śmierci papieża Kaliksta III Piccolomini osiadł na Stolicy Piotrowej przybierając imię Piusa II. Na jego pamiątkę u sklepienia katedry we Fromborku, pośród kardynalskich kapeluszy, wisi tiara.


W budowie wspaniałej gotyckiej rezydencji miało udział trzech kolejnych biskupów. Inicjator Jan I z Miśni (1350-1355), "sam najpierw położył fundamenty murów głównego zamku w Lidzbarku i wyprowadził ponad ziemię: (Ipse primo quidem castri principalis Heilsberg muri fundamenta posuit et supra terram produxit). 


Jan II Stryprock (1355-1373), "główny zamek Lidzbark zaczętyprzez swego poprzednika szczęśliwie ukończył, wszystkie sklepienia pod ziemią i nad ziemię w większej części urządził: (...castrum principale Heilsberg per predecessorem suum inchoatum feliciter cimplevit, testudines omnes sub terram etiam pro maiori parte facjendo).


Henryk III Sorbom (1373-1401) wybudował krużganki oraz otoczył przedzamcze murami i fosami (ipse dominus Heinricus ambitum in castro Heilsberg facere incepit et complevit; suburbium etiam eiusdem castri muris ac fossatis circumduxit) 


W takim skrócie przebieg budowy lidzbarskiej siedziby władców dominium przedstawił kustosz kapituły katedralnej Jan Plastwig w Kronice życia biskupów warmińskich (Chronicon de vitis Episcoporum Warmiensium, 1463-1464)



Kompleks zamkowy zajmował teren równy niemal połowie obszaru miasta lokacyjnego w obrębie murów.


Całość została obwiedziona rozbudowanym systemem mocnych murów z bramami i basztami, a od południa, wschodu i północy - szeroką fosą, zasilaną niewątpliwie wodami Symsarny, z odpływem do Łyny, w kierunku której wystawiono gdaniska zamku i przedzamcza. Pośrednią suchą fosę przekopano pomiędzy zamkiem a przedzamczem. Była ona wykorzystywana do celów gospodarczych, a za biskupa Ignacego Krasickiego została włączona do przyzamkowego ogrodu. Jego częścią stała się również fosa nawodniona, którą po odcięciu od rzek zamieniono w staw.


Zamek rezydencjonalny (dom) jest regularną budowlą czteroskrzydłową, na planie czworoboku o wymiarach 47,6x49,2m z jednostronnie - od wschodu - wysuniętą wieżą w narożniku północno-wschodnim. Nad pozostałymi narożnikami wznoszą się wtórne niskie czworoboczne wieżyczki o zróżnicowanej konstrukcji.


Brama na dziedziniec znajduje się na osi skrzydła południowego. Dziedziniec otaczają piętrowe sklepione krużganki.


Wieża główna, do wysokości piętra domu założona na rzucie kwadratu o boku 9m, ma czternaście poziomów konstrukcyjnych.


Piwnice w większości są dwupoziomowe, przykryte sklepieniami krzyżowo-żebrowymi lub krzyżowymi na gurtach. Piwnice jak wszędzie w zamkach, służyły jako składy żywności, wina i piwa. Sala pod kaplicą wydaje się wręcz podręcznikowym przykładem zamkowej zbrojowni.


Izby w skrzydle wschodnim służyły niewątpliwie biskupim urzędnikom. Straż i służba odpowiedzialna za sprawy  bytowe (obsługa kuchni, piekarni i browaru) mieszkała w miejscu pracy.

Krzyż relikwiarzowy, ok. 1450 rok.

Rozplanowanie wnętrz głównej kondygnacji, czyli piętra mieszkalno-reprezentacyjnego, wywodzi się wprost z idealnego modelu zamków konwentualnych w szczytowej fazie ich rozwoju w Prusach. (najlepsze przykłady: Zamek Wysoki w Malborku, domy w Radzyminie Chełmińskim, Golubiu i Gniewie).


Dyspozycja wnętrz skrzydeł: północnego (złożone z trzech izb mieszkanie i refektarz biskupa; obok mieszkania znajduje się ganek do gdaniska), południowego (kaplica i kapitularz) i zachodniego (refektarz ogólny, kredens) jest jego dokładnym powtórzeniem w sensie przestrzennym.


Jedyny w swoim rodzaju jest lidzbarski tak zwany wielki refektarz, który w całości wypełnia wnętrze skrzydła wschodniego (według reguły krzyżackiej w tej części mieściło by się dormitorium).


W wielkim refektarzu jadano przy dziesięciu stołach, wedle godności i pozycji na dworze. Były też stoły dla gości, a dodatkowy jedenasty  służył do ustawiania półmisków i innych naczyń z potrawami.


Kilka reguł i przepisów z Ordynacji Zamku Lidzbarskiego Ordinancia castri Heylsberg:
O porządku i ustawieniu stołów.
Gdy ordynariusz ma podejść do stołu, po dźwięku gongu wszyscy junkrzy [synowie rodzin rycerskich] podchodzą do drzwi i czekają na wyjście pana; gdy ten wypuszcza psy i za nimi wchodzi, wtedy junkrzy idą w kolejności rangi do refektarza, w którym biskup na się posilać, dostaje on ręcznik i wodę do umycia rąk. Wszyscy używają ręcznika dopóki umywanie się nie skończy.



Kiedy zostaje odmówiona modlitwa "Benedictie", pan w swoim oficjalnym stroju z rokietą i biretem zajmuje miejsce przy stole, według planu. Marszałek dworu umieszcza generalnego wikariusza około czterech łokci od biskupa, przy tym samym stole. Dalej jest usadzany pan oficjał. Po nim wójt krajowy i kapelan dworski, który jest kanclerzem, dalej następny kapelan etc. I tyle o pierwszym stole. Przy pańskim stole będą usadzeni kanonicy, opaci, gwardianie klasztorów, rycerze krzyżaccy i inni ryzerze, oraz burmistrzowie wielkich miast, jeżeli jest jeszcze przy nim miejsce etc.



Przy drugim stole, zwanym stołem konwentualnym, zawsze jako pierwszy był usadowiony pan szafarz [ekonom], ponieważ onże jest głową tego stołu; po nim pan penitencjarz, kapelani, goście, podkomorzowie i junkrzy biskupa według wieku, następnie notariusz biskupa oraz burgrabia Braniewa. Przy tym samym stole wszyscy rajcowie z biskupstwa warmińskiego oraz wszyscy wasale z jego terenu.



Przy trzecim stole, stole notariuszy, pierwszy jest zawsze notariusz oficjała, [za nim] notariusz wójta krajowego, rybicki, nadleśniczy oraz burgrabiowie. Również wszyscy sołtysi, ławnicy, którzy zostali zaproszeni, a podczas suchych dni [Quatembern] w roku, w którym odbywa się sąd, najpierw burgrabia Ornety, [potem] Reszla, Jezioran, Dobrego Miasta, Bisztynka, Biskupca, Barczewa oraz wszyscy służący kanoników, dzwonnik, piwniczowie od miodu i piwa oraz kuchmistrz, paziowie [Kammerpagen], służący urzędników, tłumacz oraz pacholik [junge Mann] wójta krajowego.



 Przy czwartym stole, stole służby, pierwszy był nadzorca spichrza, po niemiecku "ein Kornknecht", woźnica biskupa, po niemiecku "Junkerknechte", służący zamkowi, służący wójta krajowego, jak również strażnicy, palacz, etc.



Przy piątym stole będą usadzeni ubodzy, jak biskup zażyczy. Służący im nadzorca [w tłumaczeniu niemieckim " poganiacz",łac. alator], który prowadzi działalność dobroczynną dla ubogich, szkoły, etc.



Przy szóstym stole usadzeni będą ci, którzy służą do stołu biskupa i którzy będą jeść ostatni, marszałek, krojczy, podstoli, jednak pierwszy jest podczaszy pana. Będą im podane te same potrawy i napitki co konwentowi. 



Przy siódmym stole będą usadzeni ci, którzy są odpowiedzialni za piwnicę z miodem oraz piwnicę z piwem, służący urzędników i pacholik od wójta krajowego [przypis:: "Dobry burgrabia jest czasem zdezorientowany. Już wcześniej umieścił obu ostatnio wymienionych przy trzecim stole"].



Przy ósmym stole będą posadzeni  służący obsługujący tych, którzy jedzą, służący szafarza, służący junkrów, parobcy zamkowi.



Jest również kolejny stół dla błaznów, po niemiecku "dla heroldów i kuglarzy", który powinien znajdować się na środku jadalni, w pobliżu stołu lub kosza na chleb, gdzie jest przechowywane jadło i napitki.



Kolejnego stołu już się pozbyto, był to stół dla uczniów znających mowę Prusów, którzy przebywali w zamku dla zachowania [w łac. orginale pro conservacione] kościoła warmińskiego oraz nauczania Prusów i dla służby bożej odbywającej się w zamku w dzień i w nocy, także podczas liturgii godzinek, jak również przy mszach etc.



Do nauczania było zatrudnionych trzech ludzi, dwóch kapelanów oraz rektor szkoły, których obowiązkiem była liturgia godzinek oraz kształcenie ubogich uczniów.


Owi kapelani otrzymywali jako zapłatę datki, które otrzymywali od ordynariusza. Ofiara była zbierana podczas mszy.



Jan Abezier nie kontynuował tej formy zapłaty, ale wypłacał kapelanom stałą pensję w wysokości 14 grzywien. A za biskupa Franciszka wszystko upadło.


Kapelani mieli stół konwentowy i otrzymywali wszystko to, co inni mieszkańcy zamku, osobiste dary takie jak ubrania i obuwie etc. oraz ofiarę mszalną z ołtarza w kaplicy  i od relikwii świętego Jerzego etc.


Zastanawialiście się ile zarabiał taki urzędnik państwowy w tamtych czasach? Oto kolejny wyciąg z ordynacji zamkowej.
Kanclerz ordynariusza otrzymywał zapłatę za przystawienie swej pieczęci lub za wydanie zaświadczenia. Za akoliat od skojce, od poddiakonów jeden wiardunek, od diakonów 8 skojców, od kapłanów pół grzywny, za listy odpustowe zależnie od wielkości kościoła, za akt założenia parafii i przywileje według wielkości i zwyczaju.



A co za bogactwa miał ówczesny biskup w swej skrzyni?
Inwentarz zamku w Lidzbarku Warmińskim z roku 1537 (wybrany fragment)
W skrzyni biskupa: 1 duży pierścień złoty z dużym szafirem, 3 pierścienie złote z turkusami, 3 pierścienie złote ze szmaragdami, 1 pierścień złoty z szafirem, 1 pierścień złoty z granatem, 1 pierścień złoty z diamentem, 1 pierścień złoty z meteorytem [krotenstein], 1 pierścień złoty z sygnetem zmarłego biskupa, 1 łańcuch złoty z krzyżem, 1 pierścień złoty z hiacyntem, 1 pierścień złoty z herbem kościoła [diecezji warmińskiej], 1 pierścień złoty z nieznanym białym kamieniem, złoty łańcuszek z krzyżem wysadzany drogimi kamieniami i perłami, pastorał srebrny, kielich złoty, 2 ampułki złote, 1 ornat biały adamaszkowy ze złotymi kwiatami, 2 dalmatykami i 3 perłowymi  humerałami, 3 kapy chórowe z białego atłasu ze srebrnym obramowaniem i trzema tarczami, 2 dalmatyki wykonane z Catheken [łac. dopisek: dane najszacownieszemu biskupowi chełmińskiemu], 1 gremiał z tarczami herbowymi pana Maurycego biskupa, 2 pary sandałów, 1 pergaminowy mszał ze srebrnymi okuciami i klamrami. W pudełku ze srebrnymi klamrami ładna palka z rękawiczkami, serwetami i wszystkimi [przedmiotami]należącymi do ołtarza.
Wam zostawiam ocenę czy to dużo czy mało jak na osobę na tym stanowisku z tą funkcją w tamtych czasach.


Z inwentarza można wyczytać wiele rzeczy których tu nie opiszę bo będziecie czytać to do jutra ale na przykład w piwnicy biskupa znajdowało się 28 beczek miodu oraz 8 dzbanów cynowych.


Z ordynacji zamkowej wyczytujemy:
Co trzy lata odbywał się synod duchowieństwa. Każdego roku miał miejsce synod świecki - penitencjarz wizytował cztery dekanty czterokrotnie według ustalonego porządku, po Zielonych Świątkach, po ś∑ Michale, po św. Marcinie i po Bożym Narodzeniu. Było to kontynuowane przez trzy lata, dwanaście dekantów pod rząd; w czwartym roku zaczynano od nowa. Dwie inne dekanty, Frombork i Elbląg, miały jednego z kanoników, który miał współpracownika na miejscu, który pomagał mu w porozumiewaniu się językiem pruskim. Te dwa miasta, Elbląg i Braniewo, były wizytowane przez dwóch kanoników po połowie wielkiego postu, w czwartą niedzielę wielkiego postu był to Elbląg, a w piątą Braniewo etc. Ci, którzy mieli być wezwani, musieli załatwić pełnomocnictwo kanonika. (...)


O wykształceniu pracowników na urzędach kurii.
Poprzednia władza stosowała następującą metodę kształcenia pracowników urzędów kurii. Jeżeli widziano potencjał w studencie, dbano o to, by wykształcić go na notariusza lub w innym zawodzie. Jeżeli któryś z notariuszy był wyjątkowo staranny i gorliwy w prowadzeniu spraw, wysyłano go na uniwersytet na dwa lub trzy lata. Następnie był on zatrudniany przy oficjalnych lub innych sprawach kościelnych. Poprzedni rządzący bardzo niechętnie wykorzystywali zagranicznych urzędników, aby nie wyzyskiwać swoich ludzi. Zwykle więc zatrudniali urzędników z własnej diecezji. Bardzo podobnie zachowywali się w stosunku do wszystkich urzędów zatrudniających wykształconych i niewykształconych pracowników, gdyż mieli zaufanie tylko do swoich poddanych, a nie do obcych.
To był porządek na zamku w Lidzbarku Warmińskim.
Ordynariusz często miał starszego mężczyznę, doktora teologii lub doktora prawa, który służył pomocą - sugestią i mądrością we wszystkich sprawach i zmartwieniach.



O postępowaniu i zachowaniu ordynariusza i innych panów.
Żaden z biskupów nigdy nie opuszczał pomieszczenia nie będąc w odpowiednim do jego pozycji stroju. W rokiecie i z almucją na ramionach, co najmniej z podkomorzym kroczący, z przodu. Porządek był taki: Jeżeli pan chciał opuścić swoją komnatę, wtedy psy były puszczane wolno i ich szczekanie przywoływało służących z ich pokojów, aby pomóc panu. (...)



(...) Biskup Henryk Sorbom miał dużego psa. Jeżeli biskup chciał wyjść, pies był puszczany wolno i chodził po wszystkich izbach służących, aby ich wezwać. Ten pies był ulubieńcem wszystkich służących. (...)



(...) Biskup Henryk Heilsberg nie miał psów. Używał głośnego gonku wiszącego na jego drzwiach. Jeżeli chciał opuścić komnatę, uderzał w gong trzy razy i wzywał wszystkich służących tym głośnym dźwiękiem. (...)



(...) Biskup Franciszek miał psy do wzywania służących. Ten sam pan Franciszek nie lubił nosić rokiety, ubioru jego rangi. Zwykł nosić świecki ubiór, tak zwaną szubę, która była darem od księcia Witolda. Po tym, jak został  skarcony przez swojego zwierzchnika [arcybiskupa ryskiego], pozbył się tego stroju i ponownie nosił ubranie odpowiednie do swojego stanowiska. (...)



(...) Biskup Paweł uczynił to samo. 
Ordynariusze nigdy nie wychodzili bez swoich rokiet i almucji poza zamek. Kiedy opuszczali zamek, nosili płaszcze z kapturem na rokietę, a kiedy jechali konno, nosili płaszcz na rokietę i biret na głowie.



Duże sale zamkowe, wielki refektarz i kapitularz, okazały się niezwykle przydatne w okresie nowożytnym. Lidzbark był stałym miejscem obrad sejmiku warmińskiego i zjazdów miejskich.


"Duża sala" była następnie miejscem obrad plenarnych. Na zamku stany warmińskie składały hołdy homagialne.


W czasach biskupa Łukasza Watzenrodego (1489-1512) sala w skrzydle południowym - czyli kapitularz - przeznaczona była dla sądu duchownego i świeckiego, a w sąsiadujących z nią od zachodu refektarzu mieściła się kancelaria.


Wielkim mistrzostwem wykazali się budowniczowie sklepień sal głównego piętra i krużganka na tej kondygnacji. Sklepienia kaplicy i wielkiego refektarza ( w refektarzy, podobnie jak w kapitularzu, na kanwie gwiazdy sześcioramiennej) słusznie są zaliczane do najwybitniejszych na terenie Prus.


Duże zmiany w zewnętrznym wyglądzie zamku i częściowo we wnętrzach głównego piętra zaszły po pożarze w 1442 r. Pożary były zmorą miast w średniowieczu i jeszcze wieki później. Nie po to jednak warmińscy biskupi wznieśli sobie siedzibę po drugiej stronie rzeki i w znacznym oddaleniu od miasta, by zapalenie się czyjeś szopy lub stodoły miało zagrażać im samym.


Zamek i budynki w jego otoczeniu paliły się kilkakrotnie w późniejszym czasie. Przyczyną była nieostrożność lub głupota ludzka, jak 5 grudnia 1599 roku, gdy z winy pijanych woźniców kardynała Batorego wybuchł pożar w "małym gospodarstwie zamkowych", który szczególnie zapamiętano, ponieważ w domu koniuszego "złożony był bardzo wielki i cenny skarb księcia".


O wytrzymałości sklepień zamkowych mamy piękne świadectwo z okresu rządów Stanisława Hozjusza. 9 sierpnia 1559 roku "pożar powstały w izbie komina browaru tegoż zamku, strawił dach zamkowy i wszystko, co było z drewna w wieżach, sklepienia jednak pozostały nienaruszone".


Bramę na dziedziniec zamku w czasach nowożytnych nazwano portykiem. Wchodzących witały łacińskie sentencje i dewizy, które mówiły co należało o pannach warmińskich. "Szczęśliwy ten, kto nie wydaje się taki innym, lecz sobie" (Felix est, non qui aliis, videtur, sed qui sibi) - to wyraz pewności i trwałości swej pozycji. "Mierzyć się z równym - niewiadoma, ze słabszym - hańba, z silniejszym - szaleństwo" (Contendre cum pari anceps, cum inferiore sordidum, cum superiore furiosum) - konstatacja bezpiecznie rozumna, pobrzmiewają w niej nauki pobrane przez biskupów Ledendorfa i Tungena podczas wojen trzynastoletniej i kleszej, lecz jedyną formą jej urzeczywistnienia byłaby całkowita bierność władców na swoim terytorium wobec tego, co się wokół nich działo. A przecież nie zgłaszali oni rezygnacji ze swych prerogatyw: "Psuje dobrych, kto nie więzi złych" (Bonos corrumpit qui malos non corripiti) - jakże to szlachetnie wychowawcze w stosunku do poddanych.


Drugi biskup warmiński obdarzony kardynalskim kapeluszem, królewski bratanek Andrzej Batory (objął diecezję w maju 1589, zginął na polu bitwy 31 października 1599 roku, walcząc o władzę w Siedmiogrodzie), "wybudował część zamku Lidzbarskiego, która obecnie nazywa się izbami Kardynalskimi, gdzie mieszkała jego matka, zacięta Luteranka".


Na widoku ze znanej ryciny, upamiętniającej pobyt w Lidzbarku w 1704 roku szwedzkiego króla Karola XII, gotycka rezydencja jest w znacznej części zasłonięta przez zabudowania przedzamcza.


Budowla stała się sławna dzięki wspaniałości architektury i przepychowi wnętrz, a jeszcze bardziej dlatego, że już kilka lat po śmierci jej budowniczego została wyszabrowana s spalona przez Szwedów, którzy nie oszczędzili też wnętrz zamkowych, strata była niepowetowana.


Podczas badań podziemi na polecenie Ząbkowskiego znaleziono karcer w wieży, "a w tym karcerze garnuszek ze srebrną łyżką oraz kości jakiegoś człowieka" Myślano nawet, że to szkielet nielubianego na Warmii z powodu sprzyjania reformacji biskupa Fabiana, jednak według kroniki urodzonego w Olsztynie luteranina Szymona Grunaua denatem miał być pewien franciszkanin z Tolkmicka. Historia ciekawa i pouczająca, ale nie był to pierwszy pochowany, ani ostatni odkryty nieboszczyk w lidzbarskiej rezydencji: podczas prac archeologicznych w czerwcu 2010 roku odnaleziono szkielet postawnego mężczyzny w przejeździe bramnym.


Andrzej Chryzostom Załuski herbu Junosza (1698-1711), który w skromnym apartamencie przy kolegiacie w Dobrym Mieście wolał przekazać Szwedów, a potem straszliwą zarazę. W Lidzbarku pojawił się na krótko w grudniu 1708 roku, by ugościć przebywającego w podróży króla Stanisława Leszczyńskiego.


Należy w tym miejscu podkreślić, bo świadczy to jak najlepiej o biskupstwie, że od drugiej połowy XVII wieku rządcami Warmii zostawali przedstawiciele rodów, które akurat osiągały znaczną a nawet najwyższą pozycję w Rzeczypospolitej. Stąd się wzięły prymasostwa Wydżgi, Radziejowskiego i Potockiego.


Brat Krzysztofa Antoniego, biskup warmiński Krzysztof Andrzej Jan Szembek (1724-1740), "odnowił zamek lidzbarski i w stronę rzeki Łyny dobudował z mocnego muru przednią część, podzieloną na izby u góry i na dole"


Na osi wąskiego skrzydła południowego, pochodzącego z XVII wieku, wystawiono potężną wieżę, zwaną Czerwoną, nakrytą hełmem z latarnią. Grabowski zadbał i o to, aby monumentalne stało się powabnym. Na wewnętrznej elewacji nowej wieży kazał umieścić dużych rozmiarów relief przedstawiający Marię z Dzieciątkiem, a na osi dziedzińca, bliżej skrzydła południowego, wzniósł pomnik św. Katarzyny, przywróconej do łask patronki zamku (1756, figura przywieziona do Lidzbarka i polichromowana 1757).


Ostatni jak się miało okazać, dostojny mieszkaniec zamku, Ignacy Błażej Krasicki herbu Rogala (1767-1795) - z rodu zubożałego, ale szczycącego się starym hrabiostwem Rzeszy - obejmował rezydencję pełen najlepszych nadziei na przyszłość. Krasicki próbował godzić stare z nowym: pielęgnował zamek, gdzie miał galerię obrazów i dwie biblioteki, gdzie spotykano się przy stole i przyjmowano znakomitych gości; duże sale kazał przyozdobić malowidłami. Wokół zamku założył ogród.


Upodobanie do ogrodów na swój sposób zgubiło Krasickiego: aby móc je urządzić i rozbudować, musiał pozyskać odpowiedni teren wokół gotyckiej siedziby. Gdy rozliczał się z kapitułą w 1795 roku, wyliczono mu w dziesięciu punktach ubytki w zabudowie zespołu zamkowego, m.in. trzy bramy i dwie wieże, browar i młyn nad Łyną. Zniszczony był hełm głównej wieży. Szkody udało się naprawić  w ciągu dwóch lat; straty nieodwracalne musiał Krasicki pokryć w gotowiźnie.


W ciężkich wojennych latach 1807 i 1812, gdy przez Warmię przetaczały się armie francuskie i pruskie, opuszczona rezydencja biskupów była wykorzystywana w celach militarnych jako lazaret, piekarnia polowa, magazyn prowiantu i koszary.


Przedzamcze zostało zajęte przez pruską administrację na magazyn soli (skrzydło zachodnie) oraz sąd ziemski (skrzydło wschodnie; w skrzydle południowym mieszkał proboszcz zamkowy, który opiekował się dawną rezydencją. Od tamtej pory, z winy Prusaków, zamek i przedzamcze pozostały rozdzielone.


W sierpniu 1844 roku, przy okazji dorocznych manewrów wojskowych, przybył do Lidzbarka, w towarzystwie nowo mianowanego konserwatora zabytków, król Fryderyk Wilhelm IV, znawca i miłośnik sztuki, praktykujący architekt dyletant. Powitał go umieszczony nad bramą rezydencji transparent z wezwaniem "Erhalte mich!" (Zachowaj mnie).


Biskup Maksymilian Kaller (1930-1947) przekazał zamek w użytkowanie diecezjalnemu związkowi młodzieży katolickiej. Do 1935 roku przeniesiono do lidzbarskiej rezydencji Muzeum Warmińskiego Towarzystwa Historycznego. Zamek przetrwał II Wojnę Światową w stanie względnie dobrym.


W 1954 roku wykonano prace zabezpieczające, a w okresie gospodarowania w nim Stowarzyszenia Społeczno-Kulturowago "Pojezierze" (1958-1963) udało się dokończyć renowację kapitularza oraz udostępnić salę do celów ekspozycyjnych. W 1964 roku zamek został przekazany Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, które powołało w nim oddział pod nazwą Muzeum Warmińskiego.


Dawnych rezydentów upamiętnia stała wystawa Wybitni mieszkańcy zamku lidzbarskiego w apartamentach mieszkalnych, a spośród nich - poprzez aranżację osobistego gabinetu - został wyróżniony biskup poeta Ignacy Krasicki.


Patronką zamku była Katarzyna Aleksandryjska, legendarna osiemnastoletnia w chwili męczeńskiej śmierci księżniczka, mędrczyni, która łamano kołem i ścięto, gdyż jej mądrość przeciwstawiona cesarzowi i najwyższym autorytetom w tamtych czasach nie była akceptowana. Jedna z czterech dziewic męczenniczek szczególnie czczonych w Europie środkowej w dojrzałym średniowieczu i renesansie (pozostałe to Barbara, Dorota, Małgorzata), zaliczana do grona czternaściorga wspomożycieli.


Krzyżacy mieli swoją pomocną świętą w osobie Elżbiety Węgierskiej zwanej również Turyńską (1207-1231, kanonizowana w 1235), która była ich opiekunką za życia. Wspólna dla wszystkich była Najświętsza Maria Panna, tytularna patronka Krzyżaków i pierwszorzędna patronka kościoła katedralnego we Fromborku.


Od mszy porannej, na której schodziła się cała społeczność zamkowa, w kaplicy zaczynano pracowity dzień; kończono go w kaplicy nieobowiązkową mszą wieczorną. Jak czytamy w ordynacji, rankiem za biskupem podążał więcej niż orszak; zanim biskup przemierzył ze swej komnaty dwa ramiona krużganka, dołączali do niego wszyscy, których nie trzymały obowiązki.


Nie było regułą, lecz zwyczajem, że biskupi - a konkretnie Henryk Sorbom i Franciszek Kuhschmalz - przodem wypuszczali psy, aby budziły gotowość poddanych do służenia panu. Biskup Henryk Heilsberg nie miał psów, więc używał głośnego gongu (określenie za Górskim, łac. sonor) wiszącego na drzwiach jego komnaty.


Kaplice w krzyżackich zamkach komturskich i zamkach biskupich, tak jak w klasztorach, to pomieszczenia najważniejsze tak ze względu na funkcję, jak też z uwagi na kontekst architektoniczny. Można w obrazowym skrócie powiedzieć, że zamki projektowano "od kaplicy". Powinna ona być odpowiednio duża, znajdować się w miejscu spełniającym wymogi symboliki chrześcijańskiej (część ołtarzowa skierowana na wschód), jak też łatwo i szybko dostępnym - czyli możliwie najbardziej głównych schodów. A do tego być rozpoznawalna od zewnątrz.


Znakomitym zabytkiem syncerstwa jest chór muzyczny, o konstrukcji zakotwionej w murze a od wnętrza opartej centralnie na jednej smukłej spiralnej kolumience. Przedpiersie balustrady i zewnętrzny słupek klatki schodowej zostały scalone kolorystycznie z nowym wyposażeniem w latach pięćdziesiątych XVIII wieku. Mistrzostwem wykonania cechuje się dekoracja pilastrów nałożonych na słupki balustrady, jak również akantowe wypełnienie prześwitów między słupkami, o formie charakterystycznej dla rzeźby pruskiej u schyłku XVII stulecia.


Ołtarz we wszystkich rozwiniętych religiach świata to miejsce składania ofiar kulturowych. W religii chrześcijańskiej ołtarz to miejsce składania Ofiary Mszy św., symbol Chrystusa i Kościoła. Zbudowany jest z dwu zasadniczych części: mensy (stół) i stipes (podstawa ołtarza). Pierwsze ołtarze były stawiane bezpośrednio nad grobami świętych męczenników, do czego nawiązywano później umieszczając relikwie świętych w kwadratowym  wydrążeniu mensy, łac. sepulcrum (grób), na relikwie męczennika.


Relikwie  umieszczano w specjalnym naczyniu zwanym vasculum i zamykano kamieniem. Mensę stanowiła monolityczna płyta kamienna, podstawą ołtarza mogły być podpory, zwarty kamienny blok lub bryła zawierająca wewnątrz komorę przeznaczoną na relikwie. Największą ozdobą stipes ołtarza było antependium. Początkowo obiegało mensę ze wszystkich stron osłaniając grób świętego męczennika, który znajdował się pod ołtarzem. Od XI wieku osłaniało tylko przednią część podstawy ołtarza. Antependium (antepedium, pallium frontale, facies altaris, frontale), to ozdobna zasłona spełniająca w liturgii rzymskiej rolę frontu ołtarza. Wykonywano je ze złota, srebra i kurdybanów, bywały płaskorzeźbione lub malowane na drewnie, ale najczęściej były wykonywane z drogocennych tkanin, tkanin haftowanych nie tylko barwnymi nićmi, ale także z użyciem srebra i złota, pereł i szlachetnych kamieni. Często zdarzało się, że na stare, zniszczone lub już "niemodne" antependium nakładano kolejne.


Na Warmii do 1945 roku istniały cztery konwenty sióstr katarzynek: w Braniewie (od około 1571 roku), Reszlu (od około 1578 roku), Ornecie (od 1583 roku) i Lidzbarku Warmińskim (od 1587 roku). Każdy z nich miał w pełni wyposażoną pracownię tkacką, z krosnami, maszynami tkackimi, przyrządami do przędzenia i całym warsztatem hafciarskim. W Braniewie gdzie był i jest główny Dom Zgromadzenia, nic z tego nie pozostało, ponieważ klasztor wraz z całymi zasobami został zniszczony w czasie działań wojennych.