sobota, 13 lipca 2013

AKADEMIA NIKONA - GRAND PRESS PHOTO?

Gdańsk - Kino ŻAK - GRAND PRESS PHOTO
Wczoraj wieczorem 12.07.2013 zaraz po pracy udaliśmy się na wyczekiwane wykłady, które organizuje Akademia Nikona. Pogoda podła - deszcz lał, siódemka zablokowana przez stłuczki dokładnie dwie po drodze. prędkość 30 km/h od mostu na Wiśle do zjazdu na Gdańsk przed nami łącznie ponad 140 km. Dotarliśmy na miejsce kilkanaście minut przed godziną 19:00 - rozpoczęciem spotkania.
Na wejściu krótka identyfikacja przez organizatorów i wchodzimy. Pod stolikiem zauważyłem rząd siateczek nikonowskich zapewne wypełnionych gadżetami i tym co lubię najbardziej czyli katalogami nikona, które zawsze są super wykonane i po brzegi "wypchane" dobrymi zdjęciami i opisem sprzętu, ale do tego jeszcze wrócę :)
Wykład prowadził Pan Paweł Duma - człowiek znany i ceniony w środowisku fotografów reportażowych. Miało być "rozbieranie" zdjęć na czynniki pierwsze wyróżnionych w Grand Press Foto oraz rozmowa na temat technik fotografowania.
Niestety zaczęła się akademicka dyskusja o przysłowiowej "dupie maryni" Co prawda prowadzący omówił odrobinę technik fotografii reportażowej na podstawie swoich zdjęć ale nie pokazał ani nie omówił żadnego ze zdjęć GPP. Niestety nie byłem w Galerii Bałtyckiej na wystawie z braku czasu, ale widziałem je na internecie - wiadomo nie to samo ale zawsze coś.
W skrócie rozmowę można opisać, iż tele są FE, w postprodukcji kadrowanie i światełko na suwaczkach je BE. 140 kilosów i tak naprawdę strata czasu i kasy. Niestety potwierdziły się opinie na forum Akademii Nikona iż nie warto jeździć na ich wykłady. Trudno.
Jeżeli ma ktoś chęć za darmo podkraść nieco wiedzy fotograficznej od profesjonalistów polecam odwiedzić Miedzynarodowe Targi Foto Video w Łodzi. Co prawda wystawców coraz mniej i mniej ciekawe co roku robią się te targi, ale warto pojechechać dla samych wykładów. O tym jeszcze napiszę i załączę kilka fotek jak znajdę więcej czasu :)

Wróćmy jeszcze do tych siateczek, o których pisałem na początku. Niestety siateczki zniknęły i nikt ani domniemanych gadżetów ani moich ulubionych katalogów nie dostał. A może się mylę i w tych siatkach z logiem AN były zakupy z warzywniaka w ilości kilkudziesięciu Pana, który nas wpuszczał na salę ;)

Z niedosytem wiedzy i zmęczeni (ziewaniem) wróciliśmy do domu w noc, deszcz i mgłę.